Mamooo to Ja
środa, 16 września 2015
Jestem mamą!!!
Zastanawiałam się od czego zacząć ten "dziewiczy" post i chyba zacznę od... życia!!!
Jest parę minut przed 7.00.....jeszcze śpi ...o Jezu wyciągam się.. tylko...proszę niech jeszcze pośpi....jeszcze chwilka.... ostrożnie zmieniam pozycje żeby łóżko nie zaskrzypialo,żeby tylko jej nie obudzić.... myślę sobie Wow kobieto i tak masz szczęście, że nie obudziła się przed tobą,więc dziś to pure luxus.Przecież było wszystko OK, wysypiałam się, chodź dla innych było to wielkim zaskoczeniem..... jak to jest możliwe, że moje dziecko jest tak spokojne, przesypia noce, je dużo i ładnie i ogarniam to wszystko odziwo dobrze bez większego stresu.... Bo tak rzeczywiście było przez osiem miesięcy....No właśnie ;)
Myślałam sobie co one gadają, że to wcale nie tak kolorowo....słysząc inne Mamity.
Ale przyznaję coś się zmieniło.....
Oooo budzi się..... udaję że śpię.... Ale gdzie tam.... Mama.... Mama krzyczy...nie da się oszukać cwana bestyjka ;)No nic trzeba wstawać... głodne dziecko jest:)
Rutyna poranna górą.... ciągnę własne zwłoki do kuchni....powtarzam codzienne czynności.... śniadanie... sprzątanie... pranie.... sprzątanie i jeszcze więcej sprzątania..... wyjść z siebie można... z częstotliwością co do minuty..... moja winorośl wyciąga to z tej szafki to z tej szuflady.... tysiące rzeczy..... to lodówkę... to kosmetyki z łazienki... mam dość.... poddaję się!!!
Olewam totalnie ten nieład artystyczny mojego dziecka.....I powoli przyzwyczajam się do myśli, że moje wycackane pedantycznie mieszkanie będzie tak wyglądało w najbliższej przyszłości codziennie....no może podczas drzemki nacieszę się odrobiną porządku..... chociaż chwilkę :))jak ogarnę ten chaos....!
Sadzam szanowne cztery litery na sofie zaslużona chwilka dla mnie......mmmmmmm na 5 minut żart..... nie.... rzeczywistość... Koniec drzemki.... Jedziemy z tematem...... dalej obiad.... sprzątanie..... Spacer....spacer spacer.....trzeba trochę energii wypompować z mojego urwisa...;)
Powietrze dobrze nam obu służy.... dziecko szczęśliwe..... matka się relaksuje naturą.... myślę sobie jak niewiele jej potrzeba .... tylko uczyć się od niej..... coś w tym jest.....
Powoli dzień się kończy, zleciało szybko...dalej Rutyna kołem się toczy....kolacja.... kąpiel.....książka...mleczko....tulenie....buziaczki...... dawka miłości i zrozumienia na następny dzień.... ;)
Zastanawiam się przez chwilę, co się stało, że ten mój aniołek zamienia się w ciągu dnia w małego..... "potworka"....o niewyobrażalne energii
......nieprzespane noce......hmmmmmmm rozumiem -ząbkowanie na bank......a reszta!.....a reszta!......nic odkrywczego muszę się pogodzić że moje małe Baby....najzwyczajniej w świecie, rośnie....... ciekawa świata i wszystkiego wokół niej....💗
Matka sapie....prysznic.....może jakiś film.... Hmmm.....siadam i się nie ruszam......padnięta ale szczęśliwa, miłość nie do opisania.....kończy się jeden dzień z wielu....sporo za nami i sporo przed nami..... Tylko cieszyć się tym żywym szczęściem
Tym miłym akcentem kończę dzisiejszy post i zapraszam na kawałek naszej przygody zwanej życiem ;))
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
